Co prawda mamy już koniec sierpnia i małymi
krokami zbliża się jesień, jednak ochrona
przeciwsłoneczna powinna być podstawą naszej pielęgnacji przez cały rok.
Kiedyś kąpieli słonecznych sobie nie żałowałam, mogłam leżeć plackiem nawet
cały dzień i rozkoszować się słonecznym ciepełkiem. Mahoniowa opalenizna była
dla mnie priorytetem a kremy z filtrem nieprzyjemną koniecznością,
pozostawiając na skórze tłustą i do tego białą warstwę. Wolałam jednak krzywiąc
się nałożyć grubą warstwę niż spiec się tak, że osiedlowi panowie spod
monopolowego patrząc na moje płonące żywcem policzki wysłali by mnie po kolejną
butelkę „wina patykiem pisanego”.
Całe szczęście w porę się
opamiętałam. Teraz bez filtra nie wychodzę z domu, nawet jeśli na zewnątrz jest
pochmurno. Oprócz zdrowotnych pozytywów stosowania kremu z filtrem nie mam
również potrzeby dobierania ciemniejszego podkładu mineralnego na lato,
ponieważ przez cały rok cieszę się bladym odbiciem w lustrze- od czego jest
bronzer i róż :D
Zachęcona dobrymi recenzjami na
necie mój romans z filtrem Vichy Capital Soleil rozpoczęłam w lipcu zeszłego
roku. Biorąc pod uwagę potrzeby mojej mieszanej cery upolowałam Matującą
emulsję do twarzy z SPF 50 i nie rozstaję się z nią do dziś.
Ta wybuchowa mieszanka filtrów
chemicznych i mineralnego rodzynka w doborowym towarzystwie ekstraktów
roślinnych tworzy produkt prawie idealny. Emulsję trzeba rozprowadzać szybko,
ponieważ potrafi zastygnąć w mgnieniu oka. Po energicznej aplikacji 1 ml
produktu możemy cieszyć się nie do końca matowym- określiłabym go raczej
satynowym- wykończeniem przez ok. 3-4 h. To i tak dosyć dobry wynik biorąc pod
uwagę inne produkty, które miałam okazję testować – odblask w strefie
T tuż po rozprowadzeniu a później było już tylko gorzej... To tak naprawdę
jedyny minus jaki widzę podczas stosowania tego filtra. Osoby z normalną cerą
powinny być nim w pełni usatysfakcjonowane. Na mojej twarzy efekt bielenia nie
występuje, być może nie jestem w stanie tego zauważyć dzięki mojej jasnej
karnacji.
Podsumowując, Matująca emulsja
Vichy Capital Soleil zajmuje zaszczytne miejsce pierwsze w mojej kosmetyczce co
nie zmienia faktu, że będę dalej szukać mojego filtrowego matującego ideału.
A Wy jakie macie doświadczenia z filtrami?


