poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Ready, steady, GO!






fot. Aneta Juraszek
Nadszedł czas na zmiany! Postanowiłam zanurzyć mój długi, ale i lekko koślawy paluch w blogosferze...

Nazywam się Kasia i muszę przyznać, że "urodowy światek" pochłonął mnie już chyba prawie w całości. Nie jestem żadnym kosmetologiem ani dermokonsultantką, ale moje pielęgniarskie zapędy do sterylności i dbania o innych - żeby nie było, że taka altruistka jestem- więc także dbania o siebie spowodowały, że zaczęłam poszukiwać sposobów na piękną cerę. To w kosmetykach, prawie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kobiety pokładają swe nadzieje na zatrzymanie czasu. Więc i ja, pełna nadziei i optymizmu na przeróżne metody "mumifikacji", gotowa o każdej porze dnia i nocy na testowanie mniej lub bardziej przyjemnych mazideł, chciałabym podzielić się moim pielęgnacyjnym OPĘTANIEM.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz