Od kiedy tylko sięgam pamięcią jestem na wojennej ścieżce z moją strefą T. Przegrywam każdą bitwę w walce o mat, który utrzymuje się góra do 2 godzin. Za sprawą tego uparciucha śmiało mogłabym zostać producentem odblasków dla pieszych i rowerzystów. Każdego ranka łudzę się, że może nowo obrana taktyka pozwoli mi na dłużej cieszyć się matowym wykończeniem na mojej buzi. Jak to mówią - nadzieja matką głupich, a każda matka kocha swoje dzieci.
Zachęcona pozytywnymi opiniami produktów firmy John Masters Organics zakupiłam Regulujące serum i Żel do mycia twarzy z mącznicy lekarskiej po raz kolejny licząc na cud.
Według producenta specjalna formuła serum za sprawą mącznicy lekarskiej, ekstraktu z kory wierzby i ryżu działa wyjątkowo łagodząco i kojąco na skórę twarzy. Produkt ten w znakomity sposób ma za zadanie równoważyć gospodarkę tłuszczową na skórze oraz regulować produkcję łoju wydzielanego przez komórki skóry.
SKŁAD:
Aloe
barbadensis (aloe vera) leaf juice ▪ *
lavandula angustifolia (lavender) flower water ▪
* salix nigra (willow) bark
extract ▪ epilobium fleischeri (willowherb) extract, ▪ * leuconostoc,
radish root ferment filtrate ▪ glycerin
▪ arctostaphylos uva ursi
(bearberry) leaf extract ▪ * camellia sinensis (green tea) leaf
extract ▪
* oryza sativa (rice) extract ▪ * candida bombicola ▪ glucose ▪ methyl
rapeseed ferment ▪ sclerotium gum powder
*
Certified Organic
Jak
widać produkt aż kipi od naturalnych składników. Aż 6 z nich to certyfikowane
składniki organiczne. Tylko jeden budzi moją wątpliwość - skrobia pozyskiwana z
nasion ryżu. Podczas pęcznienia może zatkać pory. Może… ale nie musi.
Serum
zamknięte jest w ciemnej szklanej buteleczce z dozownikiem typu air less. Kilka
razy miałam już przyjemność użyć tego produktu i jeśli chodzi o pompkę to
działała bez zarzutu serwując mi idealną porcję produktu. Konsystencja jest
dość płynna, a po nałożeniu na skórę staje się lepka. Jednak to uczucie nie
trwa długo, ponieważ serum bardzo szybko wchłania się do matu. Stosuję je tylko
na strefę T - rano przed nałożeniem
makijażu, a wieczorem po toniku z 8% kwasem mlekowym z Biochemii Urody. Te kilka
dni to jednak za mało żeby w pełni dostrzec obiecane przez producenta matujące właściwości,
ale mogę stwierdzić, że pojawiający się na mojej skórze nieprzyjaciele giną jak
za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Pokładam w tym produkcie ogromne
nadzieje.
Regulujący
żel do mycia twarzy z mącznicy lekarskiej John Masters Organics posiada
natomiast 20 aktywnych składników. Olejki cytrusowe mają za zadanie w
znaczny sposób zmniejszyć wydzielanie sebum, a ekstrakt z kory wierzby przyczynia
się do zmniejszenia wielkości porów. Hydroksykwasy alfa złuszczają martwe
komórki skóry, pozostawiając ją gładką, świeżą i czystą.
SKŁAD:
Aloe
barbadensis (aloe vera) leaf juice ▪ * decyl glucoside ▪ sodium
cocoyl glutamate ▪ salix nigra (willow) bark extract ▪ leuconostoc/ radish root ferment filtrate ▪ glycerin
▪ arctostaphylos uva ursi
(bearberry) leaf extract ▪ * vaccinium myrtillus (bilberry) fruit/leaf
extract ▪ saccharum officinarum (sugar cane)
extract ▪ acer saccharum (sugar maple) extract ▪ citrus aurantium dulcis (orange) fruit
extract ▪ citrus medica limon (lemon)
extract ▪ oryza sativa (rice) extract ▪ *
sapindus mukurossi fruit extract, mentha piperita (peppermint) leaf oil ▪ *
lavandula angustifolia (lavender) flower oil
▪* mentha spicata (spearmint) oil
▪ citrus limon (lemon) peel
oil ▪ cupressus sempervirens (cypress)
leaf oil ▪ * backhousia citriodoria (lemon myrtle) leaf
oil ▪
citrus grandis (pink grapefruit)
peel oil ▪ litsea cubeba (litsea cubeba)
fruit oil ▪ cymbopogon martinii (palmarosa) leaf oil ▪ pelargonium graveolens (geranium) flower
oil ▪
* daucus carota sativa (carrot) seed oil
▪ * citric acid
▪ potassium sorbate
*
NOP Certified Organic
Produkt
dozujemy za pomocą pompki. Płynna substancja zamienia się w pianę o przyjemnym
ziołowym zapachu. Podczas rozprowadzaniu żelu można odczuć delikatne, ale i
przyjemne uczucie chłodu. Później już tylko można cieszyć się niezwykle czystą
i pozbawioną napięcia skórą.
Czuję,
że kosmetyki John Masters Organics na dłużej zagoszczą w mojej codziennej
pielęgnacji, nie tylko ze względu na czystość składu i oczekiwaną skuteczność
działania, ale także za sprawą komfortu użytkowania. Kosmetyki te nie są
testowane na zwierzętach, a opakowania są przyjazne środowisku.
Same
ochy i achy – zauroczenie od pierwszego użycia - jednak dłuższe stosowanie zarówno serum, jak i
żelu zweryfikuje obietnice producenta. Bój się ty moja kapryśna strefo T!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz